Ania i Michał

Wakacje w pełni, zatem zabieramy Was nad morze. Odwiedzimy wspólnie Anię, Michała oraz ich synka Julka. Pójdziemy z nimi na plażę, pochodzimy po lesie, spędzimy trochę czasu na tarasie, pijąc kawę. W domu obejrzymy piękne meble i porozmawiamy o podróżach i fotografii. Wycieczka zapowiada się wspaniale, prawda?

Wyruszamy do Sopotu! A dokładniej na jego kraniec, bowiem mieszkanie Ani i Michała położne jest na styku Gdyni i Sopotu w sąsiedztwie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Granice miast naturalnie wytycza strumyk, który przepływa koło domu naszych bohaterów i wpływa wprost do morza. Dom, w którym mieszkają Ania, Michał i Julek, stylem nawiązuje do budynków charakterystycznych dla Gdyni. Dużo w nim marynistycznych odniesień: ostra bryła budynku przypomina kadłub statku, okrągłe okna nawiązują do okrętowych bulajów, a zewnętrzne schody, prowadzące na taras, są jak statkowe trapy. We wnętrzu mieszkania dominuje styl skandynawski. Mnóstwo tu pięknych mebli wyszukanych na pchlich targach i w internecie, gdzie jak wiemy można znaleźć perełki i to z całego świata, nie wychodząc z domu. Tak do mieszkania trafiła skórzana czarna  kanapa, która przywieziona została z Danii.

Ania i Michał od kilku lat prowadzą jednego z naszych ulubionych blogów – mammamija.  Za pomocą pięknych zdjęć opisują na jego łamach swoje życie, które wypełnione jest pasją do podróży i fotografii właśnie. Robieniem zdjęć Ania i Michał zajmują się zawodowo. Podczas naszego spotkania opowiedzieli nam m.in. jak zaczęła się ich przygoda z fotografią, czym jest dla nich podróżowanie oraz jakie miejsca na ziemi upodobali sobie najbardziej.

Bon voyage!

1 2 3 4 5dwa1 6 6_0

Wasze mieszkanie położone jest z dala centrum Sopotu, na spokojnym osiedlu wśród drzew. Czy odczuwacie turystyczny i sezonowy charakter miasta w którym żyjecie?

Ania: Tak. Wychodząc rano z domu mijamy turystów ciągnących nad morze – jeden trzyma dmuchane koło, drugi parawan, trzeci piłkę. Dlatego w letnie weekendy rzadko wychodzimy na plażę.

A poza sezonem?

Michał: Jest spokojniej – w mieście pozostają niemal sami emeryci 😉 Energii dodają studenci, którzy zjeżdżają do miasta na rok akademicki.

Ania: Gorąco polecamy morze poza sezonem! Szczególnie w kwietniu albo we wrześniu i październiku. Jest idealnie – na plaży panuje spokój, prawie nie ma ludzi, zdarza się spotkać konie galopujące brzegiem morza.

6_2 7dwa3 8 8_1 9 10 11

Czym jest dla was podróżowanie?

Michał: Dla nas to naturalna czynność, ponieważ lubimy zmiany. Zawsze po powrocie do domu wymyślamy plan kolejnej podróży. Wystarczy jeden kadr filmu czy zdjęcie w gazecie, aby zainspirować nas do kolejnej wyprawy.

Które miasto pod względem architektury dotychczas zachwyciło Was najbardziej?

Ania: Tokio. Szczególnie budynki, które powstały w latach 70 XX wieku. Dużo betonu i prostych form. W mieszkaniu, które wynajmowaliśmy, wszystko było betonowe – poza podłogą.  Ściany i sufit były szare, zrobione z betonu, podobnie kuchnia i łóżko, do tego drewniana surowa podłoga. Piękne połączenie!

Michał: W budownictwie japońskim ogromne wrażenie zrobiło na nas to, jak świetnie pomimo upływu czasu, te budynki są utrzymane. Z pewnością jest to zasługa użytych materiałów oraz samego podejścia Japończyków, którzy bardzo dbają o dobro wspólne.

Poza Japonią oczywiście uwielbiamy architekturę ….

A zdarzyło się Wam przywieźć z podróży jakieś wnętrzarskie inspiracje, które przełożyliście na grunt waszego mieszkania?

Ania: Oczywiście, nie jeden raz!

Michał: Być może wynika to z faktu, że starannie dobieramy sobie mieszkania, w których przebywamy w czasie podróży. Zależy nam, aby mieszkanie, w którym się zatrzymamy było typowe dla miejsca, do którego jedziemy. Kiedy jedziemy do Nowego Jorku to szukamy loftu, w Paryżu – mieszkania w typowej paryskiej kamiennicy, w Tokio betonowego wnętrza.

Ania: Dzięki temu każdy wyjazd nabiera wyjątkowego charakteru, a my nie czujemy się jak typowi turyści i łatwiej chłoniemy klimat miasta.

12 13 14 15 16 17_2 17dwa4 18 19 20 21 21_2 22

Bardzo dużo podróżujecie. Są takie miejsca, do których lubicie wracać?

Ania: Hongkong i Nowy Jork. Są to miasta, które pozytywnie nas nastrajają i inspirują.  Do tej pory najczęściej tam wracaliśmy.

Michał: Ale wszystko się zmieniło, odkąd polecieliśmy do Australii. Teraz nasze myśli wracają tam wyjątkowo często i chyba kolejna podróż będzie w tym samym kierunku (śmiech).

Co Was tak urzekło w tym kraju?

Ania: Najbardziej ludzie i spokój, który mają w sobie. Trudno powiedzieć czy to ich zasługa, czy dobrobytu w kraju, ale to niezwykłe, że mają codziennie po pracy czas, aby spędzić go z rodziną.

Michał: Australijczycy są jak Skandynawowie, tylko mieszkają w cieplejszym klimacie i uśmiechają się więcej.

Poza zdjęciami jest coś, co lubicie przywozić z podróży?

Michał: Smaki.

Ania: Tak. Przez kilka dni po powrocie z podróży gotujemy próbując odtworzyć smaki kraju, z którego właśnie wróciliśmy.

Michał: Najtrudniej było nam odtworzyć smaki z Tajlandii.

Ania: Jedyną potrawą którą udało się wtedy przyrządzić podobnie był deser z mango z ryżem i mlekiem kokosowym. Zresztą co jakiś czas wracamy do tego przysmaku.

23 23_1 24 25 26 27 28 29 30dwa7 31 32 33 34 35 36 37 38

Jak zaczęła się Wasza przygoda z fotografią? Pamiętacie swoje początki?

Ania: Bardzo dobrze je pamiętam, ponieważ to Michał nauczył mnie, jak obsługuje się aparat i robi zdjęcia.

Michał: Pierwszy aparat dostałem w podstawówce. Automatyczny. Na początku robiłem zdjęcia bez większego zastanowienia. Klisza 36 zdjęć starczała na całe wakacje. Od kiedy pamiętam zawsze przemawiały do mnie obrazy, ale nigdy nie mogłem się za to na poważnie zabrać. Świadomie zacząłem sięgać po aparat dopiero na studiach. Początkowo fotografowałem pejzaże i martwą naturę. Jednak dopiero kiedy zacząłem fotografować ludzi, uświadomiłem sobie, że portret i reportaż to jest to, co mnie najbardziej interesuje.

Łączysz to doskonale w fotografii ślubnej. Fotografujecie młode pary na całym świecie. Zagraniczne ceremonie ślubne bardzo odbiegają od polskich?

Michał: Różnią się bardzo. Choć dostrzegam jeden wspólny trend, który dominuje w ostatnich latach: śluby w plenerze, nad rzeką, nad jeziorem, w górach. A może to wcale nie trend, tylko zatrudniają nas pary o podobnym do naszego guście i upodobaniach, niezależnie z jakiego zakątka świata pochodzą.

A jaki był najciekawszy ślub, który fotografowaliście?

Michał: Najbardziej egzotyczny ślub i odbiegający od tradycji polskiej, na którym robiliśmy zdjęcia, odbywał się w Tajlandii. Dodatkowo był to ślub hinduski. Była to mała, 3-dniowa, kameralna impreza na 150 osób. To nie ironia. Na tradycyjne śluby hinduskie zapraszanych jest około 700 gości i trwają często nawet tydzień.

Fascynujące jest to, że ktoś na drugim końcu świata pisze do Was i chce, aby dwóch fotografów z Polski przyjechało robić zdjęcia na jego ślubie.

Ania: Nas też to wciąż fascynuje!

Michał: Szczególnie jak dostajesz takiego maila: „Cześć. Jestem z Bombaju. Robię ślub w Tajlandii. Macie wolny termin?” I przez moment nie wiesz, czy to żart, czy to jest pytanie na serio.

Ania: To jest w tym wszystkim najpiękniejsze, że mamy możliwość podróżowania i robienia tego, co najbardziej lubimy. Poza tym poznajemy mnóstwo ciekawych ludzi. Bardzo miłe jest to, że jesteśmy zawsze bardzo serdecznie witani i traktowani jak rodzina. Wiele osób jest z nami w kontakcie do dziś, spotykamy się później gdzieś w świecie w zupełnie innych okolicznościach. To jest niesamowite.

Na koniec chciałabym Was zapytać o Sea Side Tones? Opowiedzcie proszę co kryje się pod tą nazwą.

Michał: Jest to nasz sklep, w którym można znaleźć dosłownie kilka produktów. Z pomysłem otwarcia takiego miejsca w sieci nosiliśmy się od dłuższego czasu, ale zawsze odkładaliśmy to na później. Do szybszej realizacji idei skłoniły nas pewne kubki produkowane w Japonii, które bardzo nam się spodobały, ale bardzo ciężko było nam je kupić.

Ania: I właśnie te kubki są teraz w naszym sklepie. Plus jeszcze kilka moich projektów.

39 40 41trzy3 42Niesamowicie wygodne, lekkie i po prostu piękne kubki sprowadzane przez Anię i Michała z Japonii, które można kupić w ich sklepie Sea Side Tones.43 44 45 46 47 48 49 50 51 52wywiad i tekst: Magda Bałkowska
zdjęcia: Maja Musznicka

29 lipca 2016


Poprzedni wpis

Następny wpis