Chochla

Chochla to pierwsza zupiarnia w Trójmieście. Knajpa znajduje się w Gdańsku w mojej ulubionej dzielnicy – we Wrzeszczu, na terenie świeżo wyremontowanego Browaru Gdańskiego, 2 minuty od dworca PKP i modnej w ostatnim czasie ulicy Wajdeloty.

Założycielami są Ania i Kacper, moi serdeczni przyjaciele. Pisząc o ich początkach, od razu przypominam sobie, jak kilka lat temu Ania mówiła mi, że marzy o swojej kawiarni, a ja wiedziałam, że pewnego dnia będzie ją mieć! Konkretny pomysł na knajpę z jedzeniem narodził się kilka miesięcy temu, a już w lipcu drzwi Chochli zostały otwarte. Koncept na wnętrze i plan na sposób prowadzenia knajpy Kacper i Anka mieli zgodny, więc nie tracili zbędnego czasu na szukanie kompromisów.  A dzięki spędzeniu kilku miesięcy w Berlinie, wiedzieli, co na zachodzie się sprawdza, co jest po prostu fajne i co będą chcieli, aby pojawiło się u nich. Przy projekcie pomagała im Kasia, która spędziła z nimi niezliczone godziny przed komputerem i w sklepach z wyposażeniem wnętrz.

W lokalu dominują jasne kolory – białe ściany i jasne drewno. Bardzo podobają mi się duże okna, ponieważ dzięki nim nawet w szary dzień do środka wpada przyjemne naturalne światło. Uwagę zwracają drewniane półki w kształcie plastrów miodu, które stanowią ładną i praktyczną dekorację. Te drewniane heksagony i drewniane napisy Chochla przygotował Piotrek, który tworzy meble upcyklingowe pod marką 4rest.

A jakie jest menu? PRZEPYSZNE. Każdego dnia na klientów czeka 8 różnych zup – 4 stałe pozycje i 4 zmieniane każdego dnia. Moją ulubioną jest Chilli con carne, która powiem wprost – jest idealna ☺ Oczywiście znajdzie się też coś na deser, a z tego co wiem menu będzie cały czas powiększane.

Odwiedzając Gdańsk koniecznie trzeba zobaczyć odradzający się Wrzeszcz, a najlepiej ta wycieczka zasmakuje, gdy zje się chochlową zupę.

Więcej o Chochli opowiedział mi Kacper w wywiadzie poniżej. Na końcu znajdziecie też zdjęcia z remontu, przyznajcie sami – trochę się zmieniło 🙂

1

2

3

4

Zacznijmy od początku: dlaczego zupy?

Kacper: Dlaczego zupy? Bo zupy są dobre o każdej porze dnia, o każdej porze roku, na mały, a także duży głód. Każda osoba, nawet najbardziej wybredna w kwestiach kulinarnych, znajdzie zupę odpowiednią dla siebie. Zupy w naszej kulturze zakorzenione są od najdawniejszych lat, także na świecie niemal wszędzie zjemy przecież zupę. A skąd akurat pomysł na knajpę z zupami? Z Anią mieszkaliśmy w Berlinie i choć to sztampowe, to klimat spędzania czasu w tym mieście oraz kultura jedzenia na mieście bardzo nam odpowiadała. W Gdańsku, który zaczyna znakomicie rozwijać się gastronomicznie, brakuje wciąż miejsc na szybki lunch, obiad, podwieczorek. Uznaliśmy, że warto wypełnić tę niszę. Minęły trzy lata, podczas których pomysł wciąż kiełkował i dzięki skomplikowanej sytuacji zawodowej mogłem więcej czasu poświęcić na dopieszczanie pomysłu. Któregoś wieczoru z Anią poruszyliśmy temat otworzenia knajpy i przez 8 godzin do 4 nad ranem dyskutowaliśmy o zupiarni. Po krótkim śnie wciąż chcieliśmy to zrobić, więc zaczęliśmy działać w tym kierunku. No i mamy naszą wymarzoną knajpkę z zupami, aromatyczną kawą i pysznymi ciachami.

Chilli con carne, Tajska, Krem pomidorowy, Hawajska, Harira, Rosół… – codziennie w Waszym menu można znaleźć nowe pozycje. Stawiacie na różnorodność. Czym się kierujecie tworząc menu?

K: Najpierw zaczynamy od tego, co najbardziej nam smakuje, musimy także oferować zupowe klasyki, a najszybciej pomysły na zupy pojawiają się, gdy jesteśmy na lokalnym targu, podczas rozmów z właścicielami stoisk, rolnikami, dowiadujemy się o sezonowych produktach, łapiąc dobry kontakt z wystawcami otrzymujemy świeże i bardzo dobrej jakości składniki do zup. Chcemy naszym gościom proponować jak najlepszy produkt. Mamy mnóstwo książek kulinarnych, zaglądamy na najlepsze blogi kulinarne, wsłuchujemy się w podpowiedzi znajomych, dzwonimy do mam i babć, które mają takie przepisy, że kociołki z ich zupami opróżniane są w kilka chwil. Bardzo pomagają nam też właściciele ekologicznych sklepów, w których rozmawiamy o opcjach dla wegan czy wegetarian. W Chochli każdy znajdzie coś dla siebie.

25gif252

IMG_4376

IMG_4548

22

Zadebiutowaliście na Openerze, chwilę potem otworzyliście swój lokal w Gdańsku Wrzeszczu. Czy trudny jest start nowej knajpy?

K: Rzeczywiście tak było, choć plan był zgoła odmienny. Najpierw mieliśmy ruszyć z placówką stacjonarną, złapać odpowiednie tempo pracy, co najważniejsze, dobrze ją zorganizować. Jednak jak to bywa podczas remontów, zawiedli nas wykonawcy i niestety, nie zdążyliśmy otworzyć przed Openerem. Choć festiwal był olbrzymim wyzwaniem, okazał się także strzałem w dziesiątkę. Tysiące litrów zup, uśmiech ludzi z całej Polski i zagranicy, pozytywne opinie w największych mediach w Polsce dały nam mega motywacyjnego kopa. Z tego miejsca muszę podziękować naszym przyjaciołom, bez których ten sukces nie miałby miejsca. Udało się nam tak zgrać, że mimo zabójczego tempa, każda zupa, która trafiała do festiwalowiczów, była tej samej jakości.

Wracając do Twojego pytania odnoście otwierania knajpy, to jest to ciężka praca, ale porównywalna z innymi wyzwaniami, które stawia przed nami życie. Trochę śmieszą mnie pokutujące w naszym kraju stereotypy, że praca w gastronomii jest najtrudniejszą. Uwierz mi, że wcześniejsza przygoda z PR-em i mediami wcale nie była łatwiejsza. Oczywiście trzeba się poświęcać w stu procentach, aby codziennie walczyć o jak najwyższą jakość, od marca nie mam czasu dla rodziny, znajomych, na zakupy :), czy na spacer, ale podobnie było w korporacjach. Wszystko zależy od tego, jak kto się angażuje. Przy otwieraniu knajpy spełniamy swoje marzenia, więc sprawia to nam olbrzymią frajdę, a uśmiech klientów wychodzących z Chochli rekompensuje zmęczenie i olbrzymi stres. Specjalnie nie poruszam tematów związanych z urzędami, biurokracją, bo o tym moglibyśmy rozmawiać godzinami, ale szkoda czasu, nerwów Twoich i czytelników. Powiem tylko, że trzeba walczyć i nie odpuszczać, a reszta zawsze się jakoś ułoży.

5_1 5_2 6 7 7_1

 

Wchodząc do Chochli można poczuć się jak w domu. Meble z jasnego drewna, dużo naturalnego światła, pyszny zapach. Od początku wiedzieliście, jak będzie wyglądało wnętrze lokalu, czy jest to wypadkowa różnych czynników i tego, co działo się podczas projektowania?

K: Bardzo pomogła nam wcześniej wspomniana Kasia, która jest architektem. Przelała pomysły Ani i moje na ekran komputera. Pierwszy raz zobaczyłem, że wizualizacje są zgodne z efektem końcowym, z tym, co jest już tu i teraz. Gdy weszliśmy do pustego jeszcze lokalu, otrzymaliśmy go w stanie deweloperskim, od razu wiedzieliśmy, gdzie co ma być. Oczywiście potem było trzeba niektóre rzeczy weryfikować, ze względu na przepisy budowlane, sanitarne etc., ale efekt przerósł nasze wizje i marzenia. Bardzo się nam tutaj podoba. Chcieliśmy, aby było to miejsce dla każdego. Mogliśmy oczywiście całą salę zastawić stołami, ale chcieliśmy, aby ludzie przychodzili do nas posiedzieć, stąd też 35-letnie kontiki od moich rodziców. Zajmują mnóstwo miejsca, ale wyglądają fantastycznie, a uśmiech gości, którzy mieli takie same u siebie w domach, to właśnie ten detal, na którym zależy nam w Chochli. Chcemy, aby nas dobrze kojarzono. Najważniejsze, że nie mieliśmy z Anią kłótni o wystrój. Każdy ma swoje strefy i elementy, którymi się zajmował. Zresztą mamy bardzo podobny gust, więc znakomicie się dopełnialiśmy.

9 9_1

W Poznaniu od wielu miesięcy nowe miejsca otwierają się jak przysłowiowe grzyby po deszczu. W Trójmieście mam wrażenie, że jeszcze aż tak ogromny boom nie nastąpił, więc to był bardzo dobry moment, aby otworzyć Waszą zupiarnię. Ale nie mieszkam w Trójmieście, więc mogę się mylić. Jak Wy to odczuwacie?

K: Tak jak wspomniałem wcześniej, Gdańsk w końcu zaczyna się odradzać jeśli chodzi o ciekawą i pomysłową gastronomię. Dolny Wrzeszcz w okolicy Wejdeloty, niedaleki Garnizon, a nawet Gdańsk Główny to coraz atrakcyjniejsze punkty na mapie Trójmiasta. Od kilku lat bardzo dobrym przykładem powstających fajnych miejsc jest Gdynia.

Zgodzę się z Tobą, że to jest dobry moment. Tym bardziej, że znaleźliśmy znakomite miejsce w Browarze Gdańskim. Mamy piękny dziedziniec przed wejściem, obok powstaje galeria handlowa, restaurowane są piękne stare budynki, ludziom podoba się ten klimat i dobrze się u nas czują. Wierzę, że zupy trafią do mieszkańców Trójmiasta. Po niecałym miesiącu widać, że wracamy do tradycji dwudaniowych obiadów.

Chochla mieści się w najciekawszej obecnie części Gdańska – we Wrzeszczu. Dzielnica przeżywa swój renesans poprzez trwającą o kilku lat rewitalizację społeczno – gospodarczą. Mi taki Wrzeszcz się bardzo podoba. Jak Wy się czujecie jako nowi aktywni członkowie tej społeczności? 

K: Nasi przyjaciele Kasia i Daniel, którzy czynnie pomagali nam przy powstawaniu knajpki, mieszkali pewien czas przy Wajdeloty. To uliczka w dzielnicy Dolny Wrzeszcz. Piękne i stare kamieniczki przez lata były zaniedbane, a w te rejony mało kto się zapuszczał. Miasto postanowiło odrestaurować tę część Gdańska i jak widzimy, z olbrzymim sukcesem. Wzdłuż ulicy powstały knajpki, w okolicy zaczęli pojawiać się młodzi ludzie, zrobiło się naprawdę fajnie. Gdy ich odwiedzaliśmy, zachwycaliśmy się klimatem panującym w tej dzielnicy. Obok jeden z deweloperów wybudował osiedle wpisujące się znakomicie w dawny klimat tej dzielnicy. Uznaliśmy, że to miejsce idealnie pasujące do specyfiki Chochli.

Wasza knajpa znajduje się w ciekawej lokalizacji – w Browarze Gdańskim, w którym wszystkie mieszkania są tylko na wynajem.

K: Osiedle Browar Gdański to kompleks bloków mieszkalnych, odrestaurowywane budynki po działającym przed laty browarze oraz galeria handlowa. Dwa z budynków mieszkalnych przeznaczone są tylko na wynajem. Są to mieszkania państwowe, obsługiwane przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o to, aby Polacy, podobnie jak ma to miejsce na zachodzie, zwrócili się ku wynajmowi. By nie wiązać się na lata kredytem. Chodzi o to, aby nie przywiązywać się do jednego miejsca. W obecnych czasach często zmienia się prace, więc nie powinniśmy zapuszczać korzeni tylko w danym mieście. Uważam, że to rozsądny projekt, bo za konkurencyjny czynsz można zamieszkać w centrum Wrzeszcza i mieć blisko do Chochli 🙂

9_2  10 11

Jakie macie plany na najbliższe miesiące, lata? Prawdę mówiąc oddałabym wszystko, aby zjeść Waszą Chilli con carne w Poznaniu…

K: Biznes plan zakłada, że, jeśli wciąż będziesz mieszkała w Poznaniu, to prawdopodobnie spotkasz tam Chochlę. A jeśli mowa o najbliższej przyszłości, to na pewno na dniach ruszamy z dowozem do klienta. Trwają już prace nad kolejną lokalizacją, ale oczywiście bez uszczerbku na Chochli we Wrzeszczu. Obecny lokal to nasze dziecko, które będziemy dopieszczać aż do pełnoletniości 🙂 Wszystko wskazuje też na to, że Chochla nie będzie tylko polską zupiarnią. Ale powolutku, teraz zależy nam na przygotowywaniu jak najlepszych zup.

11gif 12 13 14gif3 15dwa4 16 17 17_1 17_2trzy1  19

23 24  26 27 28 29 30

 

A jeszcze parę miesięcy wszystko wyglądało nieco inaczej…


Chochla
Kilińkiego 9
Gdańsk Wrzeszcz

Facebook
Instagram


 

tekst i foto: Maja Musznicka

22 sierpnia 2016


Poprzedni wpis

Następny wpis