Spacerownik. “Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć” Kuba Wojtaszczyk

Czyli post scriptum do naszej rozmowy z Kubą Wojtaszczykiem (tutaj przypominamy –> klik), która miała miejsce w ubiegłym roku. Wtedy to, Kuba zdradził nam o czym będzie jego kolejna książka i od tamtego momentu nie mogłyśmy się doczekać, kiedy pojawi się w księgarniach! Akcja „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć” dzieje się w Poznaniu. Postanowiłyśmy namówić Kubę na wspólny spacer z bohaterami książki, aby stworzyć mini spacerownik po miejscach, które są wyraźnym tłem historii przedstawionej w powieści. Polecamy  spacer szlakiem „Kiedy zdarza się przemoc, lubię patrzeć”  na długie letnie popołudnia!

DSC00646

15  6

dwafb 7

10

Wszystkie miejsca opisane w książce możemy odwiedzić podczas jednego, długiego spaceru:

Rynek Jeżycki, Prusa 19, Kraszewskiego 3, Szamarzewskiego, Collegium Maius, Uniwersytet Artystyczny, Bazar, wracamy na Runek Jeżycki i stamtąd na Rusałkę

 

Nasz spacer zaczynamy na Rynku Jeżyckim, choć gdybyśmy się mieli trzymać chronologii akcji powieści, najpierw powinniśmy odwiedzić ulicę Głogowską; dla mnie jawiącą się jako ulica wylotowa, prowadząca do Wrocławia, na której raczej nie znajdziemy miejsca wartego polecenia. Ale może się mylę, może Ty takie tam zauważasz?

Przyznam szczerze, że ulica Głogowska nie kojarzy mi się z niczym szczególnym. Być może to ignorancja, ale dotychczas też nie miałem powodu, by się tam zapuszczać. Młodzi poznaniacy, czyli moi bohaterowie, raczej okupują ścisłe centrum miasta i też Jeżyce, gdzie mieszkają. Dlatego też, przez tę nieobecność Głogowskiej jako miejsca destynacji, postanowiłem właśnie na tej ulicy umieścić trumienki wypełnione martwymi chomikami, które w mojej książce odgrywają kluczową rolę.

Wróćmy zatem na Rynek Jeżycki. To niedaleko niego mieszkają bohaterowie książki, to blisko Rynku Adam i Evan mają kwiaciarnię. Opowiedz proszę o tym miejscu, dlaczego właśnie tu umieściłeś akcję książki?

Rynek Jeżycki, niezwykle barwny i głośny, na pewno przez wielu uważany jest za element charakterystyczny, taki, bez którego dzielnica na pewno nie byłaby taka sama. Dlatego też w pobliżu Rynku umieściłem nie tylko mieszkanie głównych bohaterów, ale również kwiaciarnię „Angielska Róża”, która prowadzona jest przez Adama i Evana.

Kwiaciarnia jest taką perełką, wyróżniającą się na tle straganów, sklepów spożywczych, drogerii itd. Mimo swojej wyjątkowości wpisuje się w tygiel Rynku. W książce znajduje się ona mniej więcej przy ulicy Prusa 19, z jej witryn roztacza się widok na sklep RTV (róg Prusa i Rynku Jeżyckiego) i wspomniane stragany. Gdy pójdziemy wzdłuż Rynku, wprost na ulicę Kraszewskiego, będziemy mogli rzucić okiem na okna mieszkania lorda Witolda Szpaka, czyli głównego bohatera (kamienica, chociaż w książce wygląda inaczej, posiada numer 3).

Wydaje mi się, że to doskonałe miejsce, by zacząć wędrówkę szlakiem bohaterów z „Kiedy zdarza się przemoc…”. Książkowe mieszkanie na Kraszewskiego lub „Angielską Różę” można potraktować też jako miejsce wypadowe. Jeżeli pójdziemy w stronę Ogrodów to dotrzemy do Wydziału Nauk Społecznych UAM, czyli miejsca drugich protestów prekariuszy.

Idąc z Rynku w drugą stronę, docieramy w okolice ulicy Fredry. Park Mickiewicza i Collegium Maius są ważnym tłem kilku zdarzeń w twojej książce.

Ważne jest głównie Collegium Maius. To tutaj rozgrywa się pierwszy protest prekariuszy, który to przerodził się w piknik w miejski. W książce młodzi ludzie rozkładają koce i dywany (tak, tak!) na Fredy, jedzą tarty, piją piwo i grają we frisbee. A zaangażowani prekariusze protestują przeciwko sytuacji na rynku pracy.

W Collegium Maius to też miejsce pracy i nauki Weroniki, kolejnej bohaterki książki. Dziewczyna kocha to miejsce, spełnia się w nim, jednak, gdy po raz kolejny jej wiara w edukację zostaje zachwiana, dołącza się do protestujących.

Zatrzymujesz się czasem gdzieś po drodze?

Idąc ulicą Dąbrowskiego, w kierunku Collegium Maius, mijamy skrzyżowanie z Kochanowskiego, gdzie na komisariacie przetrzymywany jest Radomir W. – morderca wspominanych chomików.

Kulminacja wydarzeń ma miejsce na Uniwersytecie Artystycznym. Hm, jestem ciekawa, którą trasę wybierają Twoi bohaterowie. Idziemy przez plac Cyryla czy może Wolności?

Weronika, z tego względu, że podróżuje tramwajem, dociera na miejsce przez plac Cyryla Ratajskiego. Pozostali bohaterowie zapewne podążają trasą, którą ja również wolę, czyli przez Plac Wolności i w dół Alejami Marcinkowskiego (by napatrzyć się na skostniałe Muzeum Narodowe, które też jest powodem frustracji poznańskich humanistów).

Uniwersytet Artystyczny jest ważny z dwóch powodów. Po pierwsze to tutaj Evan, w szale złości, przychodzi szukać swoich rzeźb, które wiele lat wcześniej podarował Uniwersytetowi. Po drugie, tak jak wspomniałaś, jest to też miejsce kulminacyjne akcji książki. To w murach tej uczelni dochodzi do… Ale może nie zdradzajmy!

Niedaleko UAP znajduje się piękny budynek Bazaru, który też nie jest bez znaczenia w “Kiedy…”

Uwielbiam Bazar! Jest to miejsce z pogranicza jawy i snu, przynajmniej dla Witolda. To tutaj rok rocznie przybywa na bale debiutantów, by poznać nowy narybek arystokracji, tutaj baluje z wysoko urodzonymi. Książkowy Bazar jest też bezpośrednim połączeniem z popkulturowym wyobrażeniem o dwudziestoleciu międzywojennym; takim „Downton Abbey” w Poznaniu.

Gdzie proponujesz abyśmy zakończyli nasz spacer śladami bohaterów twojej ostatniej książki?

Myślę, że możemy wrócić na Rynek Jeżycki, zakupić truskawki lub czereśnie i pójść nad Rusałkę. To tutaj, obserwując poruszane przez wiatr bazie i szemranie wody, Witold czekał na pojedynek na śmierć i życie. A Katarzyna, czyli kucharka lorda, przygotowywała podwieczorek na trawie. 

tekst i wywiad: Magda Bałkowska
zdjęcia: Maja Musznicka

16 czerwca 2016


Poprzedni wpis

Następny wpis