Łukasz i Radek || Kwiaty&Miut

Na spotkanie z Łukaszem i Radkiem, twórcami kwiaciarni Kwiaty&Miut, czekałyśmy prawie rok. Kiedy w listopadzie ubiegłego roku zapytałam Łukasza, czy nie zechcieliby pokazać na Milk & Sun swojego domu, ten poprosił, abyśmy poczekały jeszcze chwilę, ponieważ planują przeprowadzkę do nowego mieszkania. Nowe miejsce miało pełnić nie tylko funkcję mieszkalną, ale również stać się przestrzenią, w której będą organizowane sesje zdjęciowe. Zaintrygowane, postanowiłyśmy cierpliwie poczekać, aby pod koniec września zapukać do drzwi ich nowego domu.
To, co zobaczyłyśmy po przekroczeniu progu ich mieszkania na Jeżycach, wprowadziło nas w zachwyt. Piękne kolory ścian, meble, dodatki, sztukaterie i oczywiście kwiaty – wszystko razem stworzyło niepowtarzalną przestrzeń.

12 3 3_0 3_1 3_2

Nasze spotkanie rozpoczęliśmy od śniadania, które przygotował Łukasz. Co tu dużo pisać – było przepyszne. Zapiekane w bekonie jajka, buraczki z suszoną śliwką… na same wspomnienie robimy się głodne. Na moje pytanie, czy gotowanie to jego pasja, Łukasz odpowiedział tak:
Lubię dobre, prawdziwe jedzenie. Wychowałem się w gospodarstwie rolnym, gdzie mieliśmy wszystko „swoje”. Dlatego, gdy gotuję, staram się używać dobrych produktów. Jeśli jemy jajka, to tylko te ze wsi, jak rosół to, tylko na kurze wyhodowanej przez rodziców. Warzywa kupujemy na rynku, mięso zazwyczaj mamy od mojego taty. Jestem bardzo wrażliwy na smak i zapach – często zdarza się, że nawet w najlepszej restauracji coś mi nie smakuje. Nie jestem francuskim pieskiem, po prostu czuję, że coś zostało przygotowane z nieświeżych lub nafaszerowanych chemią składników. Nie mogę powiedzieć, że gotowanie to moja pasja, ale bardzo lubię to robić i lubię wracać do smaków z dzieciństwa: kotlet schabowy robię na patencie mojej babci, gdy mam ochotę na coś słodkiego, robię kogel-mogel, często gotuję kompoty. W naszym domu bardzo wiele kręci się wokół jedzenia. Uwielbiamy zapraszać gości. W końcu mamy kuchnię i jadalnię, w której możemy gotować i spędzać czas z przyjaciółmi przy stole. Kuchnia to serce domu, a jedzenie to zwieńczenie spotkań, a czasem początki nowych przyjaźni. Po prostu przez żołądek do serca!

Nasze zostały skradzione! 😉

Kuchnia w mieszkaniu Łukasza i Radka jest bajeczna! Ściana ozdobiona talerzami, wyspa zrobiona ze starego, noszącego w sobie długą historię stołu, lampa, która wisiała wcześniej w kwiaciarni. Zresztą nie tylko ona – chłopaki do urządzenia kuchni wykorzystali także meble, które wcześniej służyły im w miejscu pracy. W kuchni spędziliśmy kilka godzin jedząc i rozmawiając. Widać, że jest to najważniejsze miejsce w domu.

4 56dwa 7 7_1 8 9 10  10_3 10dwa

W ich mieszkaniu pierwszy raz spotkałyśmy się z miedzianą ścianą. Miłośnikiem tego metalu jest Łukasz, który wpadł na pomysł, aby jedną ze ścianę w kuchni pokryć właśnie miedzią.

Łukasz: “Przeglądamy bardzo dużo zagranicznej prasy wnętrzarskiej, gdzie pojawiają się pomysły wykorzystania miedzianych detali. Zdecydowaliśmy się na pokrycie takimi panelami całej ściany w kuchni i nie możemy doczekać się, aż zacznie pokrywać się patyną. Nie jest zabezpieczona impregnatem, więc będzie zmieniać się wraz z upływem czasu.”

11
13 14 15 16 17 18 19dwa 20 21

Niesamowite wrażenie robi też ściana pełna obrazów w pokoju dziennym. Wiszą tu ukochane „Pływaczki” Radka, autorstwa Magdy Wolnej.

Radek: „Nie mogłem się zdecydować, którą wybrać, więc kupiłem dwie – powiesiłem tak, by patrzyły sobie w oczy. Autorstwa Magdy jest jeszcze japoński karp koi i Lord Vader. Wiszą tu nasze portrety, które narysowała Agata Marszałek i jej piękny, zielnikowy rysunek aloesu. Mamy tu prace Anny Pol i dwie grafiki kupione na Targach Rzeczy Ładnych. Fotografie dostałem w prezencie od znajomych ze studiów. Jest czerwona róża z Amsterdamu, talerz Ani Kuczyńskiej, rysunek owada i tulipana Katarzyny Bogdańskiej. Ciągle coś dokładamy, bo uwielbiamy sztukę. Wybieramy rzeczy, które nam się podobają albo nas intrygują – może to być droga grafika, a czasem pocztówka, jak ta z kotem, który wygląda jak Audrey Hepburn.

22dwa 23
Wasze mieszkanie mieści się w kamienicy. Ale aby przywrócić mu charakter kamienicznego mieszkania, musieliście się bardzo dużo napracować, prawda?
Nie do końca. Zachowaliśmy najważniejsze charakterystyczne elementy mieszkania, jak sztukaterię, dwuskrzydłowe, wysuwane drzwi i oryginalną drewnianą podłogę. Wymagały odświeżenia i renowacji, chociaż w przypadku sztukaterii w salonie postanowiliśmy nawet jej nie odmalowywać – jest przybrudzona, surowa. Widać na niej ślady po poprzednich lokatorach i ich wesołej twórczości – o czym świadczy wiele warstw farby w kilku dziwnych kolorach. Decyzja, że wprowadzamy się do mieszkania w kamienicy, w naturalny sposób podyktowała nam kierunek urządzenia tego wnętrza, odpowiadające jego charakterowi, który jest zupełnie inny, niż w nowoczesnym budownictwie bez historii.

Jak wyglądało urządzanie waszego mieszkania? Często musieliście iść na kompromisy, czy mieliście wspólną wizję, jak ono ma wyglądać?
To był długi proces, bo od jakiegoś czasu myśleliśmy o przeprowadzce, więc wymarzone mieszkanie urządzaliśmy często w myślach, na długo przed tym, zanim zdecydowaliśmy się na wynajem tego, w którym teraz mieszkamy. Wizja była wspólna, są natomiast dwa punkty domu, za które odpowiadamy samodzielnie: Radek za ścianę z obrazami, Łukasz za tę miedzianą w kuchni. Detale i elementy wystroju pojawiały się naturalnie i właściwie były już wcześniej przedyskutowane – kontakty i przełączniki, lamperie, podłoga, listwy i kolor ścian. Dominujący miętowy kolor towarzyszył nam od zawsze – w kwiaciarni, w poprzednim mieszkaniu, więc i tutaj znalazł swoje miejsce. Lubimy oświetlenie punktowe, bo odzwierciedla nastrój, więc mamy dużo lamp, które zapalamy w zależności od humoru czy okazji. Nasza ulubiona to ta podwójna wystająca ze ściany – znalezienie jej zabrało nam kilka miesięcy.

27

24 25 25_1 26_3

img_6011 26dwa  28

Prosecco w południe? Za takie spotkanie trzeba było wznieść toast! 😉

29 30 31 32dwa 33 34 35 36 Na początku roku światło dzienne ujrzała pierwsza książka Łukasza i Radka „O kwiatach”, zawierająca wyjątkowe, autorskie zdjęcia oraz bardzo ciekawe i praktyczne opowieści o kwiatach właśnie. W sieci natomiast można znaleźć Elementarz Kwiatowy – przewodnik po kwiatach z opisami i pięknymi fotografiami. Zachwyciliście się jakimś kwiatem, ale nie znacie jego nazwy? Koniecznie zajrzyjcie na stronę http://elementarz-kwiatowy.pl

37 38 38_1 38_2 Kamienica, w której mieszkają Radek i Łukasz, położona jest na poznańskich Jeżycach. Ich mieszkanie znajduje się nad kwiaciarnią. Jak mówią: „Na taki układ zdecydowaliśmy się świadomie i zupełnie nam to nie przeszkadza, bo to, co robimy, jest integralną częścią naszego życia.”

Wasza kwiaciarnia Kwiaty&Miut była jednym z pierwszych miejsc, od których zaczęła się pozytywna przemiana tej dzielnicy. Skąd pomysł, aby stworzyć kwiaciarnię właśnie na Jeżycach?
Z życia. Mieszkaliśmy na Jeżycach, zanim otworzyliśmy kwiaciarnię. Chcieliśmy mieć pracę blisko domu, więc decyzja o lokalizacji kwiaciarni była naturalna. Jeżyce, w przeciwieństwie do całego miasta, są kameralne i właściwie pozbawione centrów handlowych. Czujemy się tu jak w małym miasteczku. To klimatyczna dzielnica i dobrze się tu mieszka.
Przyczyniliście się do rozkwitu tej dzielnicy. Co Was w niej urzeka?
Przede wszystkim urzeka właśnie ta kameralność. Nie czuć tutaj zgiełku miasta, właściwie nie ma sygnalizacji świetlnych, jest taki swobodny przepływ. Nic sobie tutaj nie przeszkadza, ludzie się znają. Poza tym mamy tutaj wszystko: rynek, na którym można kupić świeże warzywa i owoce, są banki, urzędy i biura, sklepy z pierdołami, z ekologiczną żywnością, jest zielarnia, restauracje i kino. Blisko stąd do centrum miasta i łatwo dojechać na obrzeża. A wszystko to w oprawie pięknych secesyjnych kamienic.

Swoje prace realizujecie w całej Polsce i coraz częściej poza jej granicami. Jednak to Poznań jest tym miejscem, w którym mieszkacie i macie swoją kwiaciarnię. Za co lubicie to miasto najbardziej?
Właściwie to trudne pytanie, bo Poznań, jak każde miasto, jest specyficzny i ma swoje mankamenty, na przykład całkowicie odstraszającą dla nas część Starego Miasta i Stary Rynek – nawet tam nie zaglądamy. Przez wiele lat Poznań lansowany był jako miasto potężnych inwestycji. Realizowana polityka miasta know-how sprawiła, że bardzo trudno zrobić tutaj coś, co nie przynosi pieniędzy, a jedynie satysfakcję. Przykładem jest zamknięcie Starych Zakładów Graficznych, w których oprócz nas miało pracownie wielu artystów, ludzi tworzących małe biznesy i społeczności. To nie jest miasto kreatywne i wspierające twórczy potencjał. Wyprowadzają się stąd nawet artyści. Cieszymy się, że polityka miasta zmienia się za sprawą nowego prezydenta Jaśkowiaka, ale każde zmiany wymagają czasu, a nam jest już duszno. Właściwie mieszkamy tu, bo tutaj studiowaliśmy, ale miasto to dla nas przejściowa sytuacja, docelowo myślimy o zamieszkaniu na wsi.
39 40dwa 43 44

Tuż obok mieszkania znajduje się pracownia, w której czekała na nas niespodzianka – Łukasz i Radek postanowili wykonać dla nas wianki na głowę. Każda z nas miała indywidualnie dobrany kolor kwiatów. Poczułyśmy się wyjątkowo i z przyjemnością przez cały dzień chodziłyśmy z kwiatami we włosach. 🙂

45 45_1 46cyt 47 48

49Obydwoje miłość do kwiatów wynieśliście z domów rodzinnych. Opowiedzcie proszę o nich. Jak wspominacie swoje dzieciństwo?

Łukasz cały życie mieszkał i wychowywał się na wsi. Radek uczestniczył w takim wiejskim życiu – wakacje, wszystkie rodzinne uroczystości i święta spędzał u babci na wsi. Życie poza miastem podporządkowane jest porom roku. Chcielibyśmy znowu w nich uczestniczyć, bo miasto trochę przekłamuje naturę – wszystko dostępne jest tutaj cały rok i na wyciągnięcie ręki. Na wsi, żeby coś mieć, trzeba się o to zatroszczyć, tak jak my teraz o nasze dalie, które uprawiamy sami w gospodarstwie rodziców Łukasza. Dzięki temu w sezonie sprzedajemy zawsze świeże i te odmiany, które nam się podobają. Nasze wspomnienia z dzieciństwa możecie znaleźć w książce „O kwiatach”, którą niedawno wydaliśmy.

Czy artystyczne wykształcenie, które obydwaj posiadacie, ma wpływ na pracę z kwiatami?
Człowiek rodzi się z wrażliwością, której nie sposób się nauczyć. Szkoła daje narzędzia, rozwija, a przede wszystkim poszerza świadomość. To nie jest tak, że wykształcenie daje ci paszport do zajmowania się projektowaniem, sztuką czy kwiatami. Ucząc się dostajemy narzędzie, ale to zbierane przez całe życie doświadczenia, bodźce sprawiają, że możemy wykorzystywać je w taki czy inny sposób. Wolimy mówić raczej o świadomości estetycznej – wrażliwości na kształty, kompozycje, zapachy i kolory, które są wypadkową wykształcenia i tego, kim jesteśmy, co nas ukształtowało. Wpływ na naszą pracę z pewnością miała historia sztuki, która w jakiś sposób systematyzuje tę wrażliwość.

Na koniec chciałabym zapytać, czego możemy Wam życzyć?
Zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze i żeby dalie były mrozoodporne i kwitły cały rok.

50 51 51_2 52 53 54 55 56

img_6387

Kwiaty&Miut to kwiaciarnia, stworzona przez Łukasza Marcinkowskiego i Radka Berenta, która mieści się na poznańskich Jeżycach przy ulicy Szamarzewskiego 11. Szybko zyskała dużą popularność nie tylko w Poznaniu, ale i w całej Polsce. To co wyróżnia prace Łukasza i Radka, to naturalność, sezonowość i wykorzystywanie w kompozycjach kwiatowych tego, co dostarcza przydomowy ogród lub pobliska łąka. Od kilku sezonów Łukasz i Radek wyznaczają trendy, pomimo tego, że sami nie ulegają modom. Dzięki nim sprzedaż dalii i piwonii wzrosła w naszym kraju niewiarygodnie. Dzięki nim Poznań ma miejsce, którego pozazdrości mu nie jedno miasto w Polsce.

Tekst: Magda Bałkowska
Wywiad: Magda Bałkowska, Radosław Berent, Łukasz Marcinkowski
Zdjęcia: Maja Musznicka


 

6 listopada 2016


Poprzedni wpis

Następny wpis