Wioletta Szanel

Tym razem proponujemy Wam małą podróż w czasie! Jesteśmy w domu Pani Wioletty Szanel. Zawodowo najbliższa jest jej muzyka oraz nauka tańca, a hobbystycznie, od lat, jest kolekcjonerką antycznych przedmiotów i mebli. Pani Wioletta to mama bliskiej Mai osobie, dlatego Maja w tych pokojach była już wiele lat temu. Zawsze wzbudzały one w niej duże zainteresowanie, ponieważ wiedziała, że to dom urządzany z wielkim zaangażowaniem, w którym każdy przedmiot ma swoją znaną lub jeszcze niepoznaną historię. Oczywistym było, że musimy przygotować materiał o tym wnętrzu.

Stąpając po deskach tego domu widać, że kompletowanie jego akcesoriów trwało długie lata. Po rozmowie z właścicielką wiemy, że jeszcze się nie skończyło. Mimo, że Pani Wioletta jest fanką magazynów oraz programów wnętrzarskich, to nie lubi kupować nowych rzeczy. Ujęło nas, że to dom pełen wspomnień, że wiele z przedmiotów oraz mebli kryje rodzinne tajemnice. Pozostałe, nasza bohaterka zakupiła na lokalnych targach oraz od znajomych sprzedawców antyków. Uliczna lampa(!) oraz stara kuchnia to nasze dwa numer jeden!

Na co dzień pracuje Pani z dziećmi. Czy przestrzeń, w której Pani mieszka wpływa na Pani pracę i życie codzienne?

Miejsce, w którym czuję się najlepiej, to mój dom. Praca z dziećmi wymaga wielkiego skupienia, w domu znajduję relaks, który pozwala mi przygotować się do kolejnego dnia pracy. Wieczorem lubię płomień świec, który zapalam we wszystkich możliwych miejscach. Włączam ulubioną muzykę i się wyciszam.

Meble oraz akcesoria, znajdujące się w Pani domu, to przede wszystkim antyki lub rzeczy stylizowane na takowe. Skąd u Pani zamiłowanie do takiego właśnie stylu urządzania?

Myślą, że zakodowało się to w dzieciństwie. Już wtedy otaczałam się ciekawymi przedmiotami, jakie mieli moi rodzice i dziadkowie.

Czy dobieranie mebli/akcesoriów to długo planowana decyzja czy szybki wybór pod wpływem emocji?

Zdecydowanie zakupy robię impulsywnie. Często nie wiem gdzie wykorzystam nowy nabytek, ale nie jestem w stanie się oprzeć i mam nadzieję, że kiedyś znajdzie on swoje miejsce.

Czy przywiązuje Pani wagę do rzeczy, którymi się otacza?

Tak, bardzo. Każda rzecz to wspomnienie, historia, pamiątka. Nie wyobrażam sobie, żebym miała się czegokolwiek pozbyć. Wiele drobiazgów pamięta moje lata dziecię, a niektóre są nawet pamiątką po moich pradziadkach.

Gdyby miała Pani wybrać jedną ulubioną rzecz, to co to by było?

Trudno jest mi wybrać ulubiony przedmiot, gdyż do każdego mam sentyment. Ale gdy moi znajomi mnie odwiedzają to przede wszystkim zwracają uwagę na starą kuchnię i wtedy wiem, że mój wybór był trafny, co sprawia mi wielką radość. Bardzo cieszy mnie ostatni zakup – latarnia uliczna, która znalazła swoje miejsce w rogu pokoju. Lubię wykorzystywać przedmioty w nieoczywisty sposób. Takie rozwiązania mnie inspirują.

Czy jest jakiś szczególny mebel lub przedmiot, o którym Pani marzy?

Bardzo bym chciała mieć czarny, gabinetowy fortepian, który byłby centralnym i jedynym punktem w pokoju. Mogłabym tam przebywać godzinami …

Jaki był Pani pokój w dzieciństwie? Czy również w latach młodzieńczych lubiła Pani kolekcjonować ciekawe akcesoria?

Do tej pory mam meble, które były w moim młodzieżowym pokoju. To był stary stół po dziadkach, niciak i komoda. Łóżkiem w tamtym okresie była gąbka na podłodze. Nigdy nie miałam potrzeby być na bieżąco z ówcześnie panującymi trendami.

wywiad i tekst: Magda Bałkowska

foto: Maja Musznicka

9 kwietnia 2014


Poprzedni wpis

Następny wpis